Podziel wystąpienia na 5 – 8 minutowe bloki

Czas wystąpienia

Podziel wystąpienia na 5 – 8 minutowe bloki.

Uwielbiam tę zasadę. Sprawia, że stajesz się elastycznym
i profesjonalnie przygotowanym mówcą.

Zatem od początku.

Każde wystąpienie ma 3 dane związane z czasem:

1. Godzina rozpoczęcia.

2. Czas trwania.

3. Ewentualny poślizg.

Każda z nich tak samo ważna, jednak tylko 2 pierwsze są znane od początku,
choć niestety często są zmienne – zbyt często.

Kilkukrotnie miałem okazję występować na konferencji nawet z godzinnym opóźnieniem,
a wielokrotnie z 15 czy nawet 25 minutowym.

Gdy jednak zagłębimy się w tematykę czasu, z nastawieniem nieco filozoficznym,
to dowiemy się, że jest to naaaaaajcenniejsza waluta świata.

Czasu nie dokupisz, nie sprzedasz, nie cofniesz i nie przyspieszysz.

Ale, że dany jest ludziom za darmo, więc nie jest niestety świętością,
jak choćby dla niektórych pieniądze.

Jednak jako mówcy profesjonalni lub przynajmniej aspirujący do tego miana,
powinniśmy go cenić i jednocześnie być przygotowani na jego brak lub prawie nigdy nadmiar 🙂

dlatego tak często na konferencjach, dwie pierwsze dane, czyli godzina rozpoczęcia
i czas trwania ulegają zmianie. Bo albo organizatorzy zaczęli później, bo nie wszyscy dotarli (Co?),
albo poprzedni mówcy mają odmienne pojęcie czasu i gdy dorwą się do sceny, to chcą tu zamieszkać.

Stąd idealnym rozwiązaniem jest podział wystąpienia na krótkie 5 – 8 minutowe bloki,
gdyż dzięki temu możemy jakby dowolnie manewrować czasem wystąpienia,
a jednocześnie o wiele szybciej je opanować – wystarczy zapamiętać jeden blok dziennie
i opanować tekst perfekcyjnie maksymalnie w tydzień (tak wiem amatorzy piszą wystąpienia
w drodze na salę lub wymyślają podczas jego trwania).

Przygotowując wcześniej wspomniane bloki czasowe pamiętasz, że dwa z nich są najważniejsze –
wstęp i zakończenie. Dodatkowo muszą one do siebie pasować, czyli zazębiać się i wypływać jedno
z drugiego – zaraz wyjaśnię szczegółowo.

Pozostałe ważne części to tzw. środek, czyli kolejne fragmenty mowy również ze sobą powiązane.

Po co to wszystko?

Po to, aby:

1. Być maksymalnie elastycznym. Poza tym jest to świetna zabawa, gdy układasz przemówienie
jako niemalże oddzielne puzzle, a dopiero po wygłoszeniu słuchacz rozumie całość.

2. Dowolnie żonglować historiami, w zależności od reakcji publiczności i poprzednich mówców.

3. Publikować dowolne fragmenty wystąpienia w internecie, jeśli oczywiście masz do tego prawo.

4. Skrócić mowę o dobre kilka minut, gdy trzeba.

5. Być spokojny, że gdy zapomnisz jeden blok (czarna dziura pamięciowa),
z pewnością pamiętasz inne i szybko ich użyjesz.
(O czarnej dziurze również napiszę)

6. Doskonale wiedzieć ile czasu już mówisz i ile jeszcze go pozostało.

Jak to zrobić?

1. Przygotuj mocny wstęp, czyli jakieś retoryczne pytanie lub kontrowersyjne stwierdzenie,
które oczywiście najpóźniej w zakończeniu podtrzymasz i rozwiejesz jakiekolwiek wątpliwości.

2. Przygotuj mocne, wyjaśniające zakończenie, zawierające dowody lub np. znane wszystkim historie
opowiedziane w inny sposób – własny sposób.

3. Teraz przygotuj kila środków, czyli bloków zawierających ciekawe ujęcie Twojego tematu,
ciekawostki, kontrowersje czy wypowiedzi i tezy ludzi znanych oraz przynajmniej jeden sposób
na rozwiązanie poruszanego problemu. Wybierz najmocniejsze, takie powalające i zrób wszystko,
aby mówić je zaraz przed końcem, gdyż masz już rozgrzane gardło i opanowany stres, a po drugie zaraz koniec,
więc ta część, którą pamięta się najbardziej 🙂

4. Zacznij ćwiczyć, ćwiczyć i nagrywać na video. Potem oglądaj i poprawiaj, przestawiaj,
burz i buduj od nowa, aż do skutku – żadnego lustra (o tym w innym wpisie).

 

      P.S. 1. Pamiętaj, że w zależności od “wagi” tematu, wypowiesz od 100 do 150 słów na minutę.
                100 przy ciężkich i poważnych, a więcej przy luźnych i zabawnych.

      P.S. 2. Pamiętaj również, że im bardziej przychylna Ci publiczność, tym wolniej do niej mówisz
i analogicznie im mniej przychylna tym szybciej.

Jednak jest to broń obosieczna, gdyż jeżeli do lubiących Cię ludzi zaczniesz niejako strzelać
jak z Kałasznikowa, np. 200 słowami na minutę, to lubić Cię przestaną!

Podsumowując.

Korzystając z tej zasady wkraczasz na zupełnie inny poziom mówcy.
Mówcy, który jest dla słuchaczy, a nie odwrotnie. Stajesz się również przykładem
dla innych mówców, którym, jeśli mają ksztę rozumu, jest głupio, że przez nich
Twoje wystąpienie było krótsze, choć nie musiało.

Przez ich ignorancję i amatorszczyznę stracili przede wszystkim słuchacze.

Tacy pseudo mówcy mają kilka wspólnych cech, z których jedna wybija się najbardziej,
potrzebują udowodnić coś komuś lub sobie.


Zawsze lepiej skończyć
przed czasem średnie wystąpienie,

        niż przerwać w połowie najlepsze jakie można było przygotować.

Pozdrawiam 
Karol Bartkowski